witajcie ludziki!!! Mój blog...
-->
Księga Go¶ci:

[x] Dodaj wpis
[x] Czytaj


archiwum}


Linki:

mój 2 blog
tworząca się stronka mój blog oceńcie go :)

Moje ulubione stronki
Laleczkę zrób!! supciotronka szkoda tylko że się tak długo ładuje

Blogusie znajomych...
Fleur wpadnijcie tu zgoda??
aneczka133 Wejdźcie ludzie !!!!!!!!!
Martusia bloguś mojej przyjaciółki ze szkoły jeszcze w robocie ale zajrzyjci proszę!!!!!!!!!!
Lavender bardzo milutki bloguś




Chicago
fsystkich nagle naszło na prowadzenie bloga i się nim chwalą, a ja chcę tylko sobie tak dla siebie pisać... ostanio mój pamiętnik świeci pustkami to chociaż tu się coś pokarze...
1)dzisiaj była próba do mojego musicalu... jeśli to w ogóle można było nazwać próbą...
2)mam od zaje**** rzeczy do robienia... masakra kurde... co ja mam zrobić:)???
3)tak... koffam kasztana:P wtajemniczeni wiedzą o co chodzi;D
Doradźci mi co ja mam z nim zrobić??? i tak tu nikt nie wejdzie ale co tam piszę dla siebie w końcu nie:D:D:D
arwena-gwiazda-wieczorna 2004-10-29 19:59:12
skomentuj (1)
wiersz...
ponieważ i tak praktyczznie nikt tu nie zagląda to ten blog będzie mojim archiwum wierszy... to nie jest mój ulubiony ale nie mam pojęcia gdzie jest mój ulubiony;/


„czasomierz”


Zaganiani, nie ma czasu
Życie sie kończy, spójrz jak
Bezszelestnie, bez zbędnego hałasu
Szybko lecz powoli, dlaczego, tak?
Zatrzymaj ten pęd niepotrzebny
Odetchnij pierśią spragnioną
Powiew wiatru jest zbawienny
Kiedyś osiągniesz metę upragnioną
Ale nie teraz

Radość niech cię wypełni
Nie skąp uśmiechu dla bliskich
Żyj, całkowicie i w pełni
Doznaj przyjemności, wszystkich
Dopóki jeszcze młodość w twym sercu
Bierz życie takim jakie chcesz
A nie jakie ci dają...



arwena-gwiazda-wieczorna 2004-06-19 13:02:30
skomentuj (1)
dawno nie byłam
znowu buda to jest straszne... pokłóciłam się z przyjacielem:( ech... nie ważne niżej mój wiersz nie ma zbyt wiele wspólnego z władcą ale no sama nie wiem co o władcy powiedzieć brak mi czasem słów a kiedy już wiem jak to nazwać to... nie siedzę przy kompie... czytając wpisy do księgi tak sobie myślę... a zresztą nie istotne
pozdro:*

„Do ciebie”

Zastanawiasz się nad sensem swojego bycia
Myślisz, że teraz czas na głębi duszy odkrycia
Ale to nie teraz, nie czas na to jeszcze
Do tej pory i ja myśli ułożę, pomieszczę
Mądrości gołym okiem po tobie nie widać
Pokaż jaki jesteś zacznij dobro okazywać
Nie zawsze smutek i żal były w świecie tym
Kiedyś radość i szczęście kwitły jak w ogrodzie mym
Od zmroku do wschodu jasnego słońca wysoko na niebie
Radzę Ci uważaj bardzo na siebie
Podejście do życia w sposób jaki promujesz
Odstrasza innych, nie dostajesz tego czego potrzebujesz
Męczę cię lecz pomyśl co ja naprawdę powiedziałam
Ja od innych, że cię kocham się dowiedziałam
Wpajane jak regułka przyjęło się wreszcie
Czułam się wtedy we dnie jak we śnie
Nie wmówiono mi tego co teraz sądzę
Obecną sytuację już sama osądzę
Rozumiem masz problemy swoje własne
Mimo wszystko myśli stają się ciasne
Odkrywam coś co nie wiem jak określić
Z pamięci chciałabym to wykreślić
Zwiędły radości pnie się w górę żal
Że pozwaliłam by to posunęło się w dal
Maszyną idealną jak lód jednak zimną
Nie jestem choć wydawać się mogę dziwną
Cofnąć czas bym chciała
Wtedy bym już wiedziała
ŻE NIE OZNACZA NIE!!!

arwena-gwiazda-wieczorna 2004-03-17 18:15:52
skomentuj (1)
wróciłam
nie wchodziłam tu już od wieków nie wiem dlaczego nagle z dnia na dzień zupełnie przestało mnie obchodzić co się dzieje z nim
jednak dzisiaj oglądając w kinie ostatnią już część LOTR a uznałam że najwidoczniej za mało we mnie jest siły i wytrwałości która jest potrzebna każdemu a więc mój blog wraca do używalności i nawet jeśli nikt tu nie wejdzie to będę przynajmniej wciąż coś robiła...
myślałam że już go usunęłam jednak on przetrwał to chyba coś znaczy...

arwena-gwiazda-wieczorna 2004-01-02 16:59:10
skomentuj (2)
...
mam kłopoty z blogiem i z życiem prywatnym więc zawieszam pracę bloga na czas który zajmie mi na przygotowaniee wszystkiego
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-06-28 14:16:07
skomentuj (1)
eeLLoo
mówiłam że opowiadanko będzie pod koniec Kwietnia jednak moja muza chyba gdzieś sobie zwiała dlatego niestety ale nie wyrobię się... Opowiadanie POWINNO się pojawić po długim weekendzie jak będę miała chwilkę czasu (a dokładnie dużą chwilkę)
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-04-27 19:04:44
skomentuj (1)
hiehie
nigdy nie mówiłam, że cokolwiek co dzieje się w opowiadaniu poniżej znajdzie się w opowiadaniu o władcy chciałam a nawet już wzięłam się za opowiadanie pełne grozy i takich tam jednak rzeczywiście chyba łatwiej mi by było napisać kolejne opowiadanko o Potterze bo choć czytałam Władcę pierścieni parę razy to nie wiem czy napisałabym cokolwiek tak wciągającego... Rudziutka mam nadzieje, że to skumasz...
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-04-15 21:45:13
skomentuj (4)
no tak
jedni mówia że jest w porzo inni że do niczego ale opowiadanko jest w robocie więc tym którym się podoba to zapraszam pod koniec kwietnia jak byście mogli to powiedzcie tylko o czym ma być cosik z LORDA cz z POTTERA??


arwena-gwiazda-wieczorna 2003-04-14 09:54:01
skomentuj (2)
cosik o niczym
wiec po pierwsze nie mam polskich liter (narazie) wiec cicho!!
jesli ktos przeczytal moje opowiadanko ktore znajduje sie u dolu strony to niech je oceni please z gory dziekuje
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-03-19 21:36:21
skomentuj (9)
Szkoła
Dziś mam skrócone lekcje a teraz mam informatykę zaraz pewnie będzie dzwonek wię muszę się streszczać... sama nie wiem jak sprawić by ktokolwiek zobaczył mój kochany blog no ale nic papapapa
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-03-04 11:39:14
skomentuj (2)
no więc...
Wiem że opowiadanko to nie pasuje zbytnio do tematu bloga ale co tam. Jak się komuś spodoba to opowiadanko to napiszę jeszcze jedno tym razem o tematyce bardziej w stylu władcy...
***********Nowa twarz Hogwartu*********
- Harry, Harry jestes z nami czy może UFO cię porwało???
Harry powoli otworzył oczy i zobaczył swoją przyjaciółkę Hermionę
-Nie Hermiono wciąż tu jestem i żadne UFO mnie nie porwało!!!- Odpowiedział jej Harry - myślałem tylko o...
- Harry ty myślisz no, co ty serialnie nie wiedziałam!!!- Przerwała mu Hermiona i zaczęła się śmiać jak szalona
- Oj zamknijcie się jestem zły, bo założyłem się z Fredem o to, że będę miał pod koniec roku dziewczynę... Tyle tylko, że na razie się na to nie zapowiada...
- Ron nie sądzisz, że nie ładnie tak kłamać?? – Powiedziała Hermiona
- O co chodzi???? – Zapytał, Harry
- Dowiesz się w swoim czasie - odpowiedział mu Ron
Pociąg zatrzymywał się powoli na stacji w Hogsmeade. Harry, Ron i Hermiona wysiedli z pociągu.
- Ej ty Ron widzisz tą, co wychodzi z ostatniego wagonu?? – spytał Harry Rona – nie zła no nie???
- Niezła?? Człowieku ona jest boska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – odpowiedział Ron
- Założymy się, że trafi do Griffindoru????
- YO MAN z jej urodą pewnie ma charakterek podły trafi do Slytherinu...
- OK. jak wygram to stawiasz mi zgrzewkę piwka i fasolki wszystkich smaków stoi??
- Stoi!!!!!
Sala jadalna w Hogwarcie wyglądała jakoś inaczej niż zwykle Harry przedtem nie zwrócił na to specjalnie uwagi może, dlatego, że to był ostatni rok Harrego w tej szkole, która dotychczas była jego jedynym prawdziwym domem. Był teraz w siódmej klasie i dopiero teraz zauważył jak bardzo przywiązał się do Hogwartu uczniowie powoli zaczęli się schodzić, więc Harry postanowił zająć miejsca dla siebie, Rona i Hermiony.
- Ej, Potter - no tak Malfoy jak on go nie nawiedził!!!!
- Czego chcesz Malfoy???
- Nic ważnego tylko wiesz, co nie śliń się tak na widok mojej kuzynki, bo pożałujesz!!
Draco odszedł zostawiając Harrego samego. O co chodziło Malfoyowi? Czemu on miałby się ślinić na widok jakiejś kuzynki, Malfoya ale nie miał czasu się nad tym zastanawiać, bo nadeszli, Ron i Hermiona a zaraz za nimi profesor McGonagall z pierwszoklasistami za nimi szła ta dziewczyna z ostatniego wagonu. Gdy prof. McGonagall wyczytała już wszystkich nowych uczniów doszła do nowej:
- Jennifer Malfoy!!!!!!!!!
Czy to możliwe żeby to ONA była kuzynką Draco??? To o to mu chodziło!!
- No stary to chyba wygrałem, co?? Z takim nazwiskiem nie można trafić do Griffindoru!- szepnął Ron do Harrego
- Griffindor!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęła tiara na głowie Jennifer
Jak to możliwe? Jednak wygrał zakład kuzynka Malfoya trafiła do Griffindoru to jednak cuda się zdarzają!!!!!!! Jennifer podeszła do stołu Griffindoru
- Cześć wam jak pewnie słyszeliście jestem Jennifer Malfoy a wy??
- Ron Weasly
- Hermiona Granger
- Harry Potter
- A no tak Draco mówił mi o was, ale ja wiem, że ponad połowa tego, co on mówił to nie była prawda... Boże jak ja jestem głodna!!
I rzuciła się na jedzenie tak jakby nie jadła od miesięcy.
-Muszę iść, spać mi się chce...- powiedział Harry tak naprawdę to nie był śpiący tylko nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał...
********Sytuacja się pogarsza********
- To, co mamy pierwsze??
- Obronę przed czarną magią Harry naucz się planu, bo nie chce być, jak co roku żywym planem lekcji!!!!!!!!!! – odpowiedziała Zdenerwowana na maxa Hermiona.
Pod salą nie było nikogo wszyscy już byli w środku...
- Syriusz??!! Co ty tu robisz??
- Jestem waszym nowym nauczycielem – Odpowiedział Harremu pies, który okazał się jego ojcem chrzestnym.
- Ale pan jest seryjnym zabójcą!! – powiedziała wystraszonym głosem Lavender Brown
- Już nie wczoraj rano zostałem oczyszczony z zarzutów. Po za tym gdzie są Ślizgoni???
Nie trzeba było długo czekać po chwili do sali wszedł Malfoy za nim, Crabbe i Goyle potem wparowała cała reszta Ślizgonów.
- Oj przepraszamy PROFESORZE za spóźnienie...
- Siadaj Malfoy
Reszta lekcji upłynęła w miarę spokojnie. Po lekcji Harry i Ron postanowili udać się do biblioteki ( chyba po raz 1 no nie????) Hermiona została by porozmawiać z Jennifer.
- Harry wiesz, co a może my też pogadamy z Jennifer??
- No dobra ja i tak nie mam ochoty iść do biblioteki.
Gdy doszli do Hermiony zauważyli sytuację, która ich przeraziła a za razem rozśmieszyła.
- Czemu twój kuzyn jest taki no wiesz e... pierdolnięty?? – Spytała Hermiona Jennifer
- Hermiono oceniasz ludzi po pozorach on tylko tak się zachowuje w głębi duszy on jest wrażliwym chłopakiem. Uwierz mi powinnaś go lepiej poznać to by ci pomogło go zrozumieć... - odpowiedziała jej Jennifer
- Wydaje mi się ze przez siedem lat poznałam go wyjątkowo dobrze... nazywał mnie szlamą, kiedy tylko mógł...
- To, co byś mi zrobiła gdybym powiedziała, że jesteś SZLAMĄ????
- Wiesz, co bym zrobiła??!! TO!!
I nagle walnęła ją w twarz z całej siły... Jennifer stała jak wryta to ją zaskoczyło i to bardzo, czemu?? Czemu i za co?? Czyżby ona aż tak nienawidziła Draco??
Ona sądziła, że on jest w porządku, ale w końcu inaczej mógł się zachowywać przy niej a inaczej odzywać się do Hermiony...
Następnego dnia na transmutacji profesor McGonagall była bardzo zdenerwowana
- Kto z was miał czelność??? Kto miał czelność napisać na torbie Jennifer słowo... słowo...słowo, które mi przez usta nie może przejść to słowo jest według mnie najgorszym w całym mugolskim języku – krzyknęła – może to panna, panno Granger?? Widziałam tą waszą „sprzeczkę” wczoraj, ale nie mam dowodów, że to ty Hermiono, ale gdy dowiem się, kto napisał PIZDA, oj przepraszam, to mu nie wiem, co zrobię!!!!!!!!!! Teraz przejdźmy do lekcji.
Reszta lekcji upłynęła spokojnie. Przy obiedzie Dumbledore wstał
- Zazwyczaj w Haloween jest uczta a potem dzieci idą spać tym razem jednak będzie inaczej uczniowie klas 1-3 pójdą zwyczajem do łóżeczek, a uczniowie 4-7 zostaną na balu obowiązują stroje oficjalne i oczywiście zwyczajem każdy przychodzi z partnerem.
Harry już dokładnie wiedział, kogo zaprosi, od dawna marzył o tym by z Hermioną pójść na bal tylko jak się do tego zabrać... z rozmyślań wyrwał Harrego głos Hermiony
- Harry ja i Ron mamy ci coś do powiedzenia... od dawna chcieliśmy, ale jakoś nie wiedzieliśmy jak... Ron może ty??
- E... no, bo widzisz, Harry, kiedy Krum rzucił Hermionę, to my no bardzo się do siebie zbliżyliśmy... i jesteśmy parą i no wiesz...
Harry nie mógł w to uwierzyć jego najlepszy przyjaciel, Ron mógł mu zrobić coś tak okropnego?? Wiedział, że Hermiona od dawna mu się podoba, ale on, on mu ją zabrał. Harry nie miał pojęcia, co robić, więc po prostu odszedł. Hermiona próbowała zatrzymać Harrego, ale on nie chciał słuchać jej wyjaśnień. W pokoju wspólnym nie było nikogo prócz Jennifer może to ją powinien zaprosić??
- Jennifer, cześć może pamiętasz jestem e... no ten Harry Potter
- Pamiętam jak mogłabym nie pamiętać rozmowy z kimś tak sławnym jak ty?
- No, bo widzisz mój „przyjaciel” Ron zaprosił na bal Hermionę a ja chciałbym oczywiście, jeśli się zgodzisz pójść z tobą, co ty na to??
- Harry bardzo chętnie z tobą pójdę... Ale czy ty nie zapraszasz mnie tylko, dlatego, że nie możesz iść z Hermioną???
- Nie na pewno nie, dlatego a wiec pójdziesz??
- Jasne, czemu nie w końcu to jutro już...
No to miał partnerkę, ale nie tą wymarzoną wolałby pójść z Hermioną a nie z kuzynką Draco. Następnego dnia Harrego obudził głos Rona
- Harry idziemy na śniadanie??
- Ron idę na śniadanie, ale sam bez ciebie.
- Harry wiesz, co nie obrażaj się za to proszę...
Ron mówił jeszcze dalej, ale Harry już go nie słuchał. Po śniadaniu postanowił pójść na górę do dormitorium. Szukając swojej nowej szaty odświętnej znalazł bieliznę Hermiony. Skąd ona się tu wzięła. Nagle przypomniał sobie tą noc w basenie... Rodzina Hermiony zaprosiła go by został u nich na wakacje, ale Krum rzucił Hermionę wcześniej, bo uznał, że ona jest dla niego za młoda. Ron powiedział, że on i Hermiona są parą, od kiedy Krum Rona!! Ją rzucił, czyli gdy Harry i Hermiona kochali się w basenie ona już była dziewczyną

***** A może coś z tego będzie??*****


Bal miał się odbyć za pół godziny, więc Harry postanowił się przebrać zszedł do pokoju wspólnego by poszukać Jennifer.
- Harry proszę nie obrażaj się, tamta „przygoda” miała dla mnie bardzo duże znaczenie, ale nie mogę zostawić teraz Rona Harry ja cię naprawdę kocham...
- Hermiono nie udawaj proszę cię nie jestem już zły.
- Harry tak mi przykro, że bal spędzisz sam w dormitorium...
- Nie będę w dormitorium idę na bal z Jennifer nie jesteś jedyną dziewczyną, która jest warta mej uwagi...
Hermionie zakręciło się w głowie Harry idzie z Jennifer?? Dlaczego?? Dlaczego?? Czyżby Harry już jej nie kochał boże jak to możliwe??
- Cześć Harry
- Je, Je, Jennifer świetnie wyglądasz!!
Harry nie mógł oderwać oczu od Jennifer wyglądała dużo lepiej niż Hermiona, w krwisto czerwonej sukni. Miała na sobie ładną ciemno fioletową suknię z dużym dekoltem suknia była obcisła a po bokach miała rozcięcia do połowy uda. Nie tylko Harry uważał, że Jennifer wygląda cudnie wszyscy się za nią oglądali, co denerwowało partnerki tych facetów. Gdy doszli do sali głównej było tam już mnóstwo osób tak jak poprzednio wszyscy faceci patrzyli się na Jennifer. Harry nie wiedział czy ma być zazdrosny czy szczęśliwy.

To, czego Harry najbardziej się obawiał to, że nie będzie miał, o czym z nią rozmawiać jednak rozmowy z Jennifer były interesujące nawet bardziej niż rozmowy z Hermioną. Leciała właśnie jakaś wolna piosenka.
- Zatańczymy??
- Jasne.
Harry przytulił Jennifer do siebie a Jennifer położyła głowę na jego ramieniu. Harry ostatnio tak dobrze czuł się w basenie z Hermioną jak on mógł sądzić, że Hermiona jest jedyną dla niego?? Przecież ona nie jest taka znowu cudna a w krwisto czerwonej sukni do kolan wyglądała jak wampir. Harry spojrzał na Jennifer
- Jennifer – zaczął Harry - źle cię osądzałem sądziłem, że jesteś taka jak mój naj... prawie największy wróg twój kuzyn, a tak naprawdę okazałaś się być bardzo fajna i Jennifer bardzo mi się podobasz...
- Harry nie mów proszę nic więcej to, co powiedziałeś zupełnie wystarczy- i pocałowała go namiętnie w usta. Harry do tej pory myślał, że to, Hermiona najlepiej na świecie całuje a jednak Jennifer całowała dużo lepiej... Po trzech minutach, (gdy wreszcie przestali się całować) Jennifer odeszła od Harrego. Nie wolno jej było zakochać się w Harrym Potterze to było nie dozwolone. Jednak stało się i teraz nie wiedziała, co robić.


*****Rozczarowania*****
- Panie Potter może łaskawie raczył się obudzić i posłuchać lekcji!! – profesor McGonagall była już nie źle zdenerwowana. Bal już dawno minął a na święta będzie następny... Następny bal?? Harry prawie skakał z radości tylko czy Jennifer i tym razem będzie chciała iść z nim??
- Ron idziesz zapewne z Hermioną zgadłem?? – spytał się Harry
- Nie w dzień balu zerwaliśmy mówiła, że tak nie może dłużej być i że wreszcie zrozumiała, że to nie mnie kocha... – odpowiedział mu Ron
Harry był ciekaw, kto był tą osobą, którą Hermiona kocha może, może to ON?? Idąc do pokoju wspólnego zobaczył Hermionę idącą w stronę biblioteki postanowił iść za nią i poważnie z nią porozmawiać. Gdy wszedł do biblioteki zobaczył Hermionę siedzącą przy małym stoliku. Już miał zamiar do niej podejść, gdy uświadomił sobie, że nie wie, co jej powiedzieć, więc schował się za półką z książkami o transmutacji. Obserwował Hermionę zza półki, gdy zauważył, że podchodzi do niej Draco wziął ją za rękę i wyprowadził z biblioteki prowadzili ożywioną dyskusję, ale Harry nie usłyszał żadnego słowa nie mógł w to uwierzyć. Więc to Draco był tym, o kim mówiła, Hermiona czyli ona go jednak nie kocha. Nie wiedział on jednak, że w tym samym czasie w swoim dormitorium Jennifer płakała, ponieważ ona nie mogła kochać Harrego a jednak go kochała i to całym sercem. On jej tego nie wybaczy, ale cóż musiała złamać rozkaz by móc kochać Harrego i była na to gotowa tylko czy Harry zrobiłby dla niej coś takiego tego nie była pewna.
Przy śniadaniu Harry czekał aż Hermiona przyjdzie zamierzał z nią poważnie pogadać. Hermiona zjawiła się dopiero po półgodzinie, gdy Harry już miał zamiar wyjść. Odciągnął Hermionę na bok.
- Hermi czy ty jesteś pewna, że dobrze robisz???? W końcu Draco cię wyzywał od Szlam...
- Harry skąd ty to wiesz?? Skąd wiesz, że chodzę z Malfoyem?? Obserwujesz mnie??
- Nie byłem w bibliotece i stałem przy półce z książkami do transmutacji i...
- Harry obserwowałeś mnie!! Harry nie będziemy razem NIGDY!!
- Ale Hermiono ty mnie już nie obchodzisz jako dziewczyna tylko przyjaciółka...
Hermiona stała i patrzyła na niego ze zdziwieniem ona go już nie obchodziła?? Ale jak to przecież to nie możliwe czyżby Harry zakochał się z innej?? Nie to jest nie możliwe, bo niby, w kim?? I nagle przez głowę jej przeszła myśl, Jennifer!! To mogła być tylko ona, ale ona jeszcze tego pożałuje i to bardzo!!!
Harry nie był pewien czy to, co powiedział było do końca prawdą czy może tak to po prostu powiedział?? Musiał jak naj szybciej pogadać, z Jennifer. Znalazł ją w bibliotece czytającą książkę o smokach.
- Jennifer muszę ci coś powiedzieć...
- Ja też muszę coś ci wyznać i proszę nie przerywaj mi widzisz ja wiem, że to nie ma przyszłości, bo ty ciągle kochasz, Hermionę, ale zostańmy przyjaciółmi zgoda??
- Jasne no to cześć...
Czyli ona myśli, że on kocha Hermionę...
*****Ciężkie życie faceta*****

- Ponieważ bal z okazji Halloween był taki miły w szkole odbędzie się bal bożonarodzeniowy z tą różnicą, że przyjadą byli uczniowie i ich rodziny będzie gwarno w Hogwarcie, ale mam nadzieję, że wam to nie będzie przeszkadzać. Goście przyjadą 5 grudnia a bal odbędzie się z 24 na 25 uczniowie wszystkich klas mogą przyjść.- Dumbledore usiadł
Jeszcze chyba nigdy nie było tyle balów, ale skoro są to, czemu miałby na nie, nie iść??
Skoro przyjeżdżają byli uczniowie to może zaprosi Cho?? Ale on z pewnością nie będzie chciała z nim iść. Pójdzie z kimś starszym. Pierwsza lekcja to była Obrona przed czarną magią postanowił pójść wcześniej, ale ktoś już tam był...
- Panie profesorze czy sądzi pan, że to jest możliwe by sprawić, że zły urok przestanie działać??
- O jaki zły urok ci chodzi Jennifer?
- Jak byłam mała to ten, którego imienia nie wolno wymawiać zabił moją mamę, a na mnie rzucił urok bym nie mogła znaleźć swojego ojca dopóki on nie uzna tego za potrzebne...
- Myślę niestety, że jedyny sposób na to byś odnalazła ojca to śmierć Voldemorta
- Czyli to jedyne wyjście??
- Obawiam się, że tak...
- Dziękuję za pomoc...
Jennifer szła w stronę drzwi, Harry nie chciał żeby go zobaczyła, więc schował się za wielką zbroją stojącą nie daleko. Gdy odeszła Harry pomału otworzył drzwi do sali...
- Syriuszu mogę wejść?? – spytał po cichu
- Tak właśnie z tobą chciałem pogadać, Harry czy w te wakacje zamierzasz wrócić do Dursleyów czy wolisz zamieszkać u mnie??
- Jeszcze się pytasz?? Jasne, że chce zamieszkać u ciebie... Coś się stało??
- Nie nic tylko rozmawiałem z Jennifer i a zresztą nie ważne.
Harry chciał poprosić by Syriusz dokończył, ale rozległ się dzwon oznajmiający początek lekcji i zaczęli się schodzić uczniowie. Harry usiadł między Ronem, a Hermioną obok niej usiadła Jennifer. Musiały się pogodzić pomyślał Harry.
5 grudnia nadchodził wielkimi krokami wszędzie było wysprzątane a to wszystko tylko po to by było miło. W tym roku nikt nie wracał do domu chyba, że jego rodzina nie mogła przyjechać. Gdy nadszedł wreszcie 5 grudnia w szkole nie było lekcji i zbierało się, co raz więcej ludzi.
- Ej wy miło was widzieć!!- to byli Fred i George
- Was też fajnie widzieć odpowiedzieli zgodnie Hermiona, Harry i Ron
Harry wciąż nie miał partnerki na bal Hermiona szła z Draco Ron żeby zrobić Hermionie na złość zaprosił Lavender. Za tydzień był bal Harry postanowił zaprosić Cho jeszcze dziś. Spotkał ją po śniadaniu na korytarzu.
- Cześć Cho...
- Witaj Harry jestem wniebowzięta wiesz?? Zaprosił mnie George Weasly na bal od dawna on mi się podoba, ale dopiero teraz zwrócił na mnie uwagę a teraz sorry, ale muszę iść sprawdzić czy suknia mi pasuje. To papa papa.
Harry nie mógł uwierzyć jak to jest możliwe teraz już nie ma, z kim iść na bal może jednak Jennifer się zgodzi?? Zajrzał do biblioteki, ale zastał tam tylko Draco. Postanowił do niego podejść.
- Słuchaj Draco widziałeś Jennifer??
- Stary widziałem jak szła do dormitorium.
Harry miał już zamiar odejść, ale Draco go zatrzymał.
- Harry słuchaj wiesz, że nie lubię cię za bardzo, ale tym razem dam ci radę lepiej dla ciebie będzie jak się nie będziesz umawiał z Jennifer ona jest no taka trochę jak by to powiedzieć nie dla ciebie...
- Dzięki ale nie potrzebuję twoich rad.
Harry odszedł w stronę dormitorium nie było jej jednak w pokoju wspólnym, więc postanowił. Na nią zaczekać. Do pokoju wszedł Fred.
- Cześć Harry!! Wiesz, kogo zaprosiłem na bal??
- Niech zgadnę, jak co roku Angelinę?? – odpowiedział nie chętnie, Harry
- Coś ty ona idzie z Woodem. Zaprosiłem tą nową Jennifer.
No to klapa teraz to, z kim on ma iść?? Brat jego przyjaciela odebrał mu jedyną dziewczynę, na, której mu jeszcze zależało.’
- Wiesz umówiłem się z Jennifer w bibliotece to lecę. Nara
Zanim jednak doszedł do dziury w portrecie ta otworzyła się i weszła, Ginny. Fred ja wyminął i pobiegł do biblioteki.
- Cześć Harry
- Cześć Ginny, z kim idziesz na bal??
- Z nikim, kto by chciał iść z takim kapciem jak ja??
Ginny bardzo wyładniała od czasu, gdy znalazła dziennik Riddla. Wyrosła, spoważniała. Harry zdziwił się słysząc, że nie ma partnera.
- Ginny to może jak nie będziesz miała ciekawszej propozycji to może pójdziesz ze mną??
- Jasne!! Ja na pewno nie będę miała ciekawszej propozycji a ty zawsze możesz znaleźć kogoś lepszego.
Harry odszedł w stronę dormitorium na łóżku leżał Ron i wyglądał tak jakby miał się rozpłakać.
- Stary zamierzasz płakać z powodu straty Hermiony przecież to było strasznie dawno chyba jakiś tydzień temu.
- Nie ja tylko żałuję, że tyle czasu straciłem na Hermionę. Lavender jest fajniejsza od niej i to dużo. Idziemy razem na bal. A ty, z kim idziesz??
- Z twoją siostrą.
- CO?????????????????????? Nie mogłeś znaleźć kogoś ciekawszego?? Czemu nie idziesz z Jennifer??
- Bo ona idzie z twoim bratem...
- CO? Z którym??
- Z Fredem
- No to współczuję stary.
- Wiesz, co Ci powiem Ron zmęczyły mnie te poszukiwania partnerki
- No mnie też...
- Ech ciężkie jest życie faceta...
- Masz rację
*****Bożonarodzeniowy bal*****

24 grudnia zbliżał się nieubłaganie. Wreszcie nadeszła Wigilia Harry założył swoją szatę odświętną i zszedł na dół by znaleźć Ginny stała nie daleko kominka w ładnej jasno liliowej sukni. Harry jednak nie odrywał oczu od Jennifer i Hermiony obydwie wyglądały cudnie. Hermiona miała włosy spięte w ciasny kok i miała na sobie białą sukienkę do kolan z rękawkami ¾ na sukience były wyhaftowane złotą nitką maleńkie gwiazdeczki, które mieniły się różnymi kolorami. Jennifer miała na sobie różową bluzeczkę tak krótką, że gdy podnosiła ręce widać było jej zgrabny brzuszek na bluzeczce znajdował się napis „Love” miała też czarną spódnicę do połowy łydki. Fred wyraźnie wyglądał na zadowolonego zresztą nie można się było mu dziwić. Wyglądała cudnie. Hermiona spotkała Draco przy sali głównej.
- Draco, ale twój ojciec nielubi, nielubi szlam...
- Nie obchodzi mnie to, co sądzi mój ojciec obchodzisz mnie tylko ty.
Harremu robiło się nie dobrze słysząc to, więc postanowił jak najszybciej odciągnąć Ginny w stronę sali. Usiedli przy stoliku blisko okna. Harry zaproponował, że pójdzie po coś do picia wrócił po chwili, ale Ginny nie było tańczyła nie daleko z jakimś byłym uczniem. No to pięknie pomyślał Harry teraz to najlepiej by było pójść do dormitorium, ale on nie miał ochoty, wyszedł na dwór nie daleko domku Hagrida zobaczył Jennifer i Freda. Fred pochylił się by pocałować Jennifer, ale ona nie wyglądała na chętną. Harry podszedł bliżej i choć coś mu mówiło, że robi źle, ale nie mógł się powstrzymać.
- Fred ja cię bardzo lubię, ale jednak nie jestem pewna czy tak bardzo...
- Sądzisz, że nie jestem odpowiedni dla ciebie??
- Nie skąd ty jesteś nawet za dobry dla mnie...
- Więc, o co chodzi???
- Po prostu wydaje mi się, że kocham kogoś innego...
- KOGO??
- Uspokój się proszę nie jestem pewna tego uczucia...
- To jak się upewnisz to daj łaskawie znać!!!!!!
- Fred zaczekaj proszę...
Ale Fred już jej nie słuchał nie miał ochoty jak mógł zakochać się jak głupek w kimś takim jak Jennifer.
- Jennifer wiesz, że tak musi być... – powiedział jakiś zimny głos tak lodowaty, że Harrego ciarki przeleciały – musisz spełniać moje rozkazy
- Tak wiem, ale, do kiedy, kiedy wreszcie uznasz, że wystarczy??
- Jak przyjdzie czas...
Harry podniósł oczy i spojrzał na postać, która to mówiła to był... Voldemort?!
Voldemort nagle stanął i spojrzał na krzaki, w których ukryty był Harry.
- No, no, no, co my tu mamy?? Pan Potter!!!!!!!!
Nagle odgarnął liście, Harry spojrzał wystraszony na Voldemorta.
- Harry, co ty tu robisz?? – zawołała, Jennifer
- Miło, że pan wpadł panie Potter miałem ochotę dzisiaj zabić tylko Dumbledora, ale skoro już tu jesteś to i ty możesz przy okazji zginąć... Avada...
- Nie!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęła, Jennifer i rzuciła się na Voldemorta, ale on... zniknął, Jennifer runęła na trawę i zemdlała śniło jej się, że znalazła ojca a jej ojcem był... Voldemort!!!




*****Prawda*****

- Panie profesorze ona się chyba budzi – powiedziała szeptam pani Pomfrey do profesora Dumbledora
- To dobrze Poppy wpuść proszę Harrego, Rona i Hermionę
- Tak profesorze
Pani Pomfrey otworzyła drzwi, pod, którymi stała cała trójka. Weszli do środka pomału. Jennifer była blada jak trup leżała w śpiączce przez tydzień.
- Nie bójcie się to przecież to wasza przyjaciółka no to papulki ja będę lecieć... – i Dumbledore wyszedł
Harry pomału zbliżył się do łóżka, na którym leżała Jennifer zastanawiał się czy on ją kocha i czy ona kocha. Jennifer pomału otworzyła oczy przed nią ukazała się twarz Harrego...
- Jennifer dziękuje, że mnie obroniłaś gdyby nie ty nie żył bym już...
- Harry nie dziękuj mi to nic takiego w końcu... a teraz pozwólcie mi odpocząć...
Przyjaciele wyszli zamykając za sobą drzwi. Szli w milczeniu do dormitorium. Dopiero pod obrazem Hermiona się odezwała.
- niebieskie miski
Obraz odsunął się i ukazał im się pokój główny. W kącie stali Fred i George.
- Hejo wam wyjeżdżamy przyszliśmy się pożegnać- powiedzieli
- Cześć – odpowiedział im Harry nadal nie mógł wybaczyć Fredowi, że poszedł z Jennifer na bal.
Rozmowa im się nie kleiła więc Harry postanowił odejść. Walnął się na swoje łóżko. I już miał zamiar zasnąć gdy usłyszał, że drzwi się otwierają. Myślał, że to Ron ale zamiast niego zobaczył... Hermionę.
- Co ty tu robisz?? – spytał się jej zdziwiony
- Harry ja cię kocham i jak skończę Hogwart chce mieć z tobą dziecko. Poświęcę nawet dla ciebie karierę zawodową...
- Ale Hermiono ktoś tu może zaraz wejść...
- Zabezpieczyłam drzwi i ściany nikt nas nie usłyszy ani nie wejdzie tu...
Harry chciał powiedzieć coś jeszcze ale nie mógł ponieważ w ustach miał język Hermiony spędził z nią noc i choć wiedział, że będzie tego żałował to teraz to się dla niego nie liczyło. Zapomniał o Draco o Voldemorcie a nawet zapomniał o Jennifer.
Następnego dnia Jennifer zjawiła się dopiero na lekcji eliksirów. Snape ją przywitał z uprzejmością jakiej żaden inny Gryfon nie doświadczył i raczej nigdy nie doświadczy.
Lekcja minęła miło ,co rzadko zdarzało się na eliksirach, gdyby nie jeden fakt. Hermiona zachowywała się tak jak by nie pamiętała nic co wydarzyło się poprzedniej nocy. Siedziała przy Draco a nawet całowała się z nim tak by snape nie zauważył. Hermiona tak jak porzedniej nocy przyszła do Harrego. On tym razem jednak wyrzucił ją z pokoju nie chcąc z nią nawet rozmawiać. Nie mógł nawet uwierzyć w to że jego przyjaciółka mogła się tak zachowywać... Tak jak by to nie była ona...
Harry, Ron, Hermiona zostali przy obiedzie wezwani do gabinetu Dumbledore. Przy chimerze wszyscy zaczęli się zastanawiać, po co ich profesor Dumbledore wezwał... Harry, któremu McGonnagal podała wcześniej hasło, powiedział w kierunku chimery
- Kocham Fawkesa
Chimera odsunęła się ukazując schody na, które wskoczyli...
Drzwi do gabinetu profesora były otwarte, a dyrektora nie było. Za to był ktoś inny Luciusz Malfoy!
- Witaj kochana miło cię widzieć!!
- Wujku co ty tu robisz?? – powiedziała zdiwiona Jennifer
Harremu robiło się jakoś dziwnie nie dobrze słysząc jak Jennifer zwraca się do Malfoya „wujku”. Nagle chimera poruszyła się i wszedł Dumbledore a za nim McGonnagall i Snape.
- Dobrze Lucjuszu, że już jesteś... – powiedział Dumbledore – witam was usiądzcie- powiedział tym razem zwracając się do przyjaciół

Harry, Ronn i Hermiona usiedli ale Jennifer nadal stała

- czy ktoś może mi łaskawie wyjaśnić co tu się dzieje?? – rzekła zniecierpliwiona
- Oczywiście, to co teraz usłyszysz może cię zaskoczyc ale nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa więc sądze, że powinnaś wiedzieć – tu Dumbledore przerwał – Nie dawno po tym jak uległaś temu no... wypadkowi postanowiliśmy się dowiedzieć kim jest twój nieznany nikomu ojciec... wychowywałaś się bez ojca ale wkońcu wpadliśmy na pewną poszlakę...
- Dumbledore streszczaj się –przerwał mu Lucjusz
- Dobrze więc chodzi o to że sądzimy że twoim ojcem bym Tom Marvolo Riddle bardziej znany jako Lord Voldemort
Wszyscy wokół wydawali się być przerażeni tylko Malfoy usmiechał się tajemniczo tak by nikt tego nie zauważył jednak nie wiedział że Jennifer posiada moce których nie jeden czarnoksiężnik mógłby jej zazdrościć potrafiła między innymi czytać w myślach...

*****Moce*****

Lekcja Transmutacji wlokła się jak ślimak po sedesie. Każdy musiał zmienić jakis produkt mugoli w cos pożytecznego. Nagle obok Harrego pojawił się wielki ogień nawet profesor McGonagall zdębiała. Ogień zaczął się rozprzestrzeniać a nikt jakoś nie pomyślał otym ze można użyć różdżek
- Aquarius
I nagle na ogień poleciał wielki strumień wody wydobywający się z... rąk Jennifer!
- Jennifer ty masz moce nadczarodziejskie!! – krzyknęła prosesor McGonagall
- Nie wiedziałam że je posiadam odkryłam to wczoraj wieczorem w gabinecie dyrektora słyszałam myśli wujka i pomyślałam że może posiadam jeszcze inne i posiadam: wężoustwo, mam magię w rękach, mogę być niewidzialna zawsze i wszędzie, czytam w myślach, potrafię przewidywać przyszłość, mogę się zmieniać w rózne zwierzęta, mogę przechodzić przez ściany potrafię jeszcze więcej ale nie mam czasu ich wymieniać...
- Jennifer to wspaniale!! – powiedziała McGonagall i zwolniła całą klasę z lekcji
a ponieważ transmutacja w czwartki była ostatnią lekcją wszyscy udali się do swoich dormitori. Wszyscy nie mogli uwierzyć w to co się dzieje.
- Wielkie mi rzeczy – mówiła Lavender – to każdy potrafi np. Harry też rozmawia z wężami i nic z tego nie ma
Lavender była jedną z nie wielu osób, które tak myślały i które odważyły się to powiedzieć, Inni się bali że jennifer przeczyta całą zawartość ich głów i będzie wiedziała o nich dokładnie wszystko. Jennifer to nie przeszkadzało jej zależało tylko na Harrym. On też się do niej nie zbliżał bał się że dowie się że jemu na niej zależy. Nikt nie wiedział o tym że jennifer miała coś w rodzaju blokady nie mogła czytac w myślach ani zamieniać się w zwierzęta. Blokadę tę trzeba było uaktywniać co 24 godziny a tylko profesor Snape potrafił zakładac blokadę bez szkody dla umysłu... Tak więc co jakiś czas Jennifer znikała w gabinecie Snape’a a po szkole rozchodziła się plotka, że Jennifer ma romans ze Snapem. Ona próbowała to wytłumaczyć ale nikt jej nie chciał słuchać więc postanowiła dać sobie spokój. Profesor McGonagall mówiła jej by przećwiczyła swoje moce więc zeszła do pokoju wspólnego gdzie nikogo już nie było. Nagle obraz się rozchylił a Jennifer tak się wystraszyła, że walnęła w kierunku obrazu zaklęciem „Misternius” które sprawiało, że ofiarze wypalało oczy. Postać w którą Jennifer walnęła krzyknęła z bólu. Jennifer podbiegła bliżej to był Harry!! Na szczęście znała zaklęcie odwracające.
- „Suiretsim”
Harry otworzył oczy potwornie go piekły.
- Ja pierdolę co to było??
- Wybacz mi Harry ćwiczyłam moce gdy się usłyszałam że ktoś wchodzi i tak się wystraszyłam, że walnęłam w ciebie zaklęciem... Co ty tam robiłeś tak w ogóle??
- Byłem w Hogsmeade po prezent dla ciebie...
- Naprawdę nie trzeba było...
- Proszę – Harry wręczył Jennifer książkę o tytule „ Moce nad czarodziejskie” Jennifer otworzyła książka a ze środka wypadł list
- Przeczytasz u siebie w dormitorium... dobranoc
Jennifer pobiegła do dormitorium dziewczyn. Usiadła na łóżku i rozerwała kopertę listu
„ Droga Jennifer
Nie mogę o tobie zapomnieć od kiedy cię zobaczyłem tamtego dnia w pociągu zajęłaś miejsce w moim sercu choć jesteś z rodziny Malfoyów. Nie mogę o tobie zapomniec sniszmi się co noc nie mogę przestac o tobie myslec bądź moja.
***** no i wszystko się wyjaśnia*****
To był ostatni dzień w Hogwarcie. W dormitorium dziewczyn Jennifer się pakowała. Do pokoju weszła Hermiona. Zatrzasnęła za sobą drzwi wymówiła zagłuszające zaklęcia i zablokowała drzwi,
- No, no Jennifer wreszcie będzie po tobie!! – powiedziała złowieszczo
- Her... Hermiona co ci jest???
- Ona nie ma teraz własnej woli –powiedział jakiś zimny głos
- Co ty panie tu robisz??
- Zauważyłem, że zamiast zabijać Harrego ty się w nim zakochałaś...
- To nie prawda...
- Nie tylko ty czytasz w myślach...
- Ale Lordzie Voldemorcie ja...
- Milcz, profesorowie sądzą, że jesteś moją córką oni są jednak głupi
- Czyli nie jestem twoją córką??
- Nie!!!!!!!!! One są – tu wsazał na hermionę i Lavender, która nagle się pojawiła
- Ale to moje przyjaciółki...
- To nie jest ani prawdziwa Hermiona ani lavender zaraz po balu zabiłem je a na ich miejsce wstawiłam je...
- Nie...
Jennifer nie mogła w to uwierzyć nie miała żadnych silnych mocy ale nagle coś sobie przypomniała... Jest już po 16 a ona dziś nie poddała się blokadzie. Szybko zamieniła się w wężą boa i zaczęła dusić ale Voldemort zamienił się w słonia. Już by było po Jennifer gdyby nie to że nagle do pokoju weszli wszyscy nauczyciele wraz z Harrym i Ronem.
- Teraz już nic nie poradzisz całą swoją moc przelałeś w Jennifer a sam jesteś słaby... – powiedziała Profesor McGonagall
- Nie całą moc jej oddałem... Avada Kedava – wypowiedział to zaklęcie w kierunku Jennifer ale ona była szybsza. Voldemort padł na ziemię martwy. Nagle stała się najdziwniejsza rzecz jaką kiedykolwiek ktokolwiek widział. Z różdżki Voldemorta wydobywał się zielony płomień a z niego powstawały postaci które przedtem zabił Voldemort. Pojawiła się także kobieta o cudnych oczach, którą Jennifer przytuliła mówiąc do niej „mamo” Do nich podszedł Syriusz i pocałował mamę Jennifer mocno w usta.
- Cornelio jak dobrze, że jesteś...
- A więc to ty jesteś moim ojcem??
- Tak córeczko
- Tato!!!!!!!!!!!!!!!!
I jennifer przytuliła Syriusza tak mocno jak to się tylko dało.
*****A na koniec wyjaśnienia*****
- Ale o co chodzi z tymi jego córkami i tą mocą, którą mam?
- Spokojnie wszystko ci wyjaśnie to nie były jego córki tylko kopie które nazwał córkami, Voldemort miał kiedyś córkę ale to było dawno temu. Gdy go pokonałaś to wszyscy kogo zabił wrócili Lily i James Potter, Cedric Diggory , Hermiona, Lavender i wiele innych. Voldemort ukrył w tobie moce głównie po to by śmierciożercy nie wiedzieli jakie moce on posiada to wszystko resztę wiesz. – Dumbledore skończył i opuścił skrzydło szpitalne.
Do łóżka podeszli Harry, Ron, Draco i Hermiona.
- Więc jednak jesteście parą cieszę się... – powiedziała Jennifer do Draco i Hermiony – pilnuj go dobrze hihihi
Do skrzydła wpadła Lavender i ucałowała Rona
- No to ja zostaje na lodzie – westnęła Jennifer – chyba, że jakiś Harry Potter nadal sądzi, że mnie kocha...
- Jasne, że tak – krzyknął z radości Harry i pocałował ją mocno
Przez wiele lat Harry i Jennifer byli parą po paru latach pobrali się i mieli dwójkę dzieci...
The end.






arwena-gwiazda-wieczorna 2003-02-16 12:56:57
skomentuj (6)
Sama już nie wiem...
Myśląłam że może jakiś szablon z Arweną będzie bardziej pasował ale widok płaczącej Arweny sprawia że nie samowicie psuje mi się humor więc może jednak zostawię ten co był...
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-02-15 23:00:46
skomentuj (0)
No!!!
Dziś siedziałam cały ranek żeby coś wykombinować i wreszcie mi się udało wstawic szablon... Pomyślę jeszcze i może coś z tego wyjdzie kto wie???
arwena-gwiazda-wieczorna 2003-02-09 14:19:25
skomentuj (2)


* * *
[Graphics from Precious Wallpapers
Layout by Infinity from Szablony Infinity ]